Byk superlekki jak piórko

21 styczeń 2008

GallardoMały Gallardo to najpospolitszy model w życiorysie Lamborghini. Przez trzy lata sprzedano aż 5 tys. sztuk, mimo że w tym przypadku Włosi sprzedają ułamek sekundy za „dużą bańkę”. Ubiegły, bardzo dobry dla firmy rok jeszcze bardziej umocnił jego pozycję. Tylko, że jeździć „Lambo” i spotkać drugie takie samo na ulicy, to jak zgubić gatki w basenie. Normalnie wstyd!

Egzotyczne samochody nigdy nie nudzą się wyłącznie tym, którzy tylko o nich marzą. Ci, co trzymają je w swoich garażach zwykle szukają nowości. Płacą i chcą być wyjątkowi. Firma Audi, właściciel Lamborghini od dziesięciu lat, ma wprawę w odgrzewaniu zainteresowania od dawna znanymi modelami. Niemcy poprowadzili Gallardo sprawdzoną ścieżką. Kilka modyfikacji, ograniczona liczba egzemplarzy i oto mamy ekskluzywne Gallardo Superleggera.

Gallardo

Przydomek „superleggera” wywodzi się z języka włoskiego i oznacza „super lekki”. Tak nazywano konstrukcję aut wyścigowych złożoną z misternego szkieletu z rurek przykrytego płatami blachy z metali lekkich, znaną jeszcze przed II wojną. Zwykłe Gallardo, z nadwoziem z aluminium ma z nią sporo Fot. Lamborghini wspólnego. Lecz w porównaniu z wersją Superleggera ma więcej „tłuszczyku”. Jest o całe 100 kg cięższe.


czytaj dalej





Odchudzone Gallardo wyposażone jest w sporo części z włókna węglowego, np. przednią pokrywę, elementy drzwi, obudowy lusterek wstecznych. Szklaną osłonę silnika zastąpiono zrobioną z poliwęglanu, lekkiego, przezroczystego tworzywa stosowanego między innymi do produkcji okien samolotów i kasków kosmonautów. Nawet przednia szyba stała się cieńsza.

Gallardo

Tylko wnętrze oparło się diecie. Bez doskonałej jakości tapicerki, klimatyzacji, nawigacji i zestawu audio słyszalnego w zasięgu czterech przecznic kierowca „Lambo” czułby się niespełniony. Z widlastej „dziesiątki” Superleggera wyciska o 10 KM więcej niż zwykłe Gallardo. Osiąga 530 KM przy 8000 obr/min. Maksymalny moment obrotowy jest bez zmian: 510 Nm przy 4250 obr/min. Prędkość maksymalna też. Wskazówka prędkościomierza kończy wspinaczkę na 315 km/h.

Gallardo

Superleggera rozpędza się za to do setki w ciągu 3,8 s, o całe 0,15 sekundy szybciej niż model standardowy. Poza tym różnic nie ma. Sześciobiegowa skrzynia ręczna, bądź zautomatyzowana e-gear przenosi napęd na cztery koła. Rozdziałem momentu obrotowego na przód i tył zajmuje się sprzęgło wiskotyczne, któremu spieszy na pomoc elektronika. Sztuczny mózg studzi też zapał rozpalonych głów żółtodziobów. Sterowane elektronicznie hamulce mają ABS i ASR. Na zamówienie zamiast stalowych tarcz hamulcowych zakładane są trwalsze i bardziej odporne na zużycie tarcze ceramiczne. Ich komplet Fot. Lamborghini kosztuje tyle co Fiat Panda. Kontakt z jezdnią zapewniają specjalnie opracowane opony Pirelli P-Zero Corsa na 19-calowych felgach.

Gallardo

Gallardo kosztuje w Stanach 178 tys. dolarów. Superleggera – ponad 220 tys. Czy to rozsądne płacić 100 tys. zł. za ułamek sekundy lepsze przyspieszenie? Za zużycie paliwa, które w mieście sięga 24 l na 100 km? Za silnik, który cię ogłuszy, wprasuje w fotel i obudzi wszystkich w okolicy? I cieszyć się (hm…) z tego wszystkiego tylko od czasu do czasu? Podobno przeciętny właściciel Lamborghini przejeżdża nim nie więcej niż 10 tys. km rocznie. To żenująco mało.

Lecz bykowi ze znaku firmowego trudno się oprzeć. Anegdota głosi, że Lamborghini powstało na przekór samemu Enzo Ferrari. Podobno wyrzucił z gabinetu znanego producenta traktorów Ferrucio Lamborghiniego, który chciał się poskarżyć na usterki w swoim nowym Ferrari. Obrażony Lamborghini zbudował własne, lepsze auto. Odtąd skaczący koń i nacierający byk toczą bezustanny pojedynek. Gallardo Superleggera to punkt dla byka. 350 sztuk, jakie powstało sprzedano na pniu. Spóźnialskim Lamborghini obiecuje jeszcze lepsze superauto. Może zobaczymy je już w tym roku w Genewie.

Źródło: Motofakty.pl





Artykuły motoryzacyjne polecane przez portal FURY.pl:




Dodaj nowy komentarz: