Koniec szaleńczych nocnych wyścigów
12 luty 2008
7 lutego odbyły się ostatnie nielegalne wyścigi samochodowe. Mocno wierzą w to członkowie Automobilklubu Łódzkiego, pod którego patronatem działa sekcja „Street Legal”. To jedno z pięciu kół, sygnatariuszy porozumienia o zaniechaniu szaleństw na ulicach miasta. Szaleństwa będą, ale pod kontrolą, na zabezpieczonych trasach. Na początek podrasowane auta zmierzą się na ul. Ofiar Terroryzmu 11 Września. Pora rozpoczęcia pierwszych wyścigów jest późna. O godz. 19 nad miastem będzie już ciemno. A mrok to coś, co maniacy aut kochają najbardziej oprócz prędkości. Zapowiedziało się kilkuset kierowców z całej Polski, chociaż organizatorzy na początku woleliby ograniczyć liczbę startujących.
- Musimy się sprawdzić, ale jestem przekonany, że będzie ciekawie - mówi Lech Ryszewski, prezes Automobilklubu Łódzkiego. A na forum internetowym Automobilklubu trwa burza mózgów, jak dodatkowo urozmaicić zawody. „Spychu”, użytkownik witryny, chętnie widziałby atrakcyjną dziewczynę w bikini, aby chorągiewkami dawałaby sygnał startu. Pytanie tylko, czy znajdą kobietę, która zgodzi się na to przy obecnej temperaturze. Automobilklub chce przyciągnąć łamiących przepisy innymi atrakcjami. - Do profesjonalnego przeprowadzania wyścigów potrzebna jest elektroniczna aparatura pomiaru czasu - mówi Ryszewski. Koszt jej zakupu przekracza możliwości Automobilklubu. Jego prezes liczy, że 40 tys. zł na urządzenia przeznaczy miasto. Czym motywuje konieczność wyłożenia takich pieniędzy?
- Walczymy o bezpieczne ulice dla łodzian. Ze swojej strony zrobiliśmy wszystko, co było możliwe. Zapewniliśmy licencjonowanych sędziów, a przede wszystkim przekonaliśmy ludzi, którzy dotychczas woleli szaleć po mieście, aby spełniali swoją pasję legalnie. Magistrat to rozumie, bo zezwolił na użytkowanie zamkniętych na pewien czas jezdni. Liczymy, że pomoże też w sprawie aparatury - argumentuje Ryszewski.
Dziś w południe prezes spotka się w sprawie urządzenia z Jarosławem Wojcieszkiem, wiceprezydentem Łodzi, odpowiadającym za sport.
- A o godz. 14 konferencja w siedzibie Automobilklubu, gdzie pojawi się dwóch młodych kierowców, od których zaczęła się cała akcja. Wcześniej jeździli nielegalnie - mówi Rafał Włodarczyk, szef “Street Legal”.
Co o legalnych wyścigach sądzi Mirosław Micor, rzecznik łódzkiej policji? -Po prostu będziemy zabezpieczać imprezę, którą zakwalifikowano jako masową - mówi Micor. I przypomina, że legalne wyścigi na 1/4 mili organizowali sami policjanci, zresztą o Puchar Komendanta Miejskiego w Łodzi.
Według rzecznika, dotychczasowa walka z nielegalną rywalizacją na łódzkich ulicach przyniosła rezultaty. Policjanci mają na oku miejsca, gdzie lubią spotykać się amatorzy nadmiernych prędkości: parking przed lotniskiem, ul. Wydawniczą, Papierniczą czy Tylną. My wiemy, że jeden z wyścigów odbył się 1 lutego na ul. Dąbrowskiego. Kierowca jadący starym audi, omal nie skasował auta wyjeżdżającego z ul. Tomaszowskiej.
