epa/papEgzaminatorzy z Jeleniej Góry przetestowali w ubiegłym roku 10653 Polaków i 1689 Niemców – kandydatów na kierowców z kategorią B. W niektórych szkołach jazdy w pobliżu granicy polsko-niemieckiej, na przykład w Bolesławcu, Niemcy stanowią nawet 40 proc. kursantów, dlatego wykłady są prowadzone w obu językach. Skąd taka liczba cudzoziemców? Kurs i egzamin na prawo jazdy są w Polsce trzy razy tańsze niż w Niemczech. Niemcy wykorzystali unijne przepisy, które mówią, że obcokrajowiec może wyrobić sobie prawo jazdy – musi być jednak zameldowany w danym kraju powyżej 180 dni.

To wystarczyło, by pomysłowością mogli wykazać się Polacy. Masowo udostępniali kursantom zza niemieckiej granicy swoje mieszkania. Nie były to jednak dosłownie cztery kąty, a tylko sam adres. Oczywiście, nie za darmo. Interes kręcił się świetnie i byłoby tak nadal, gdyby nie czujność urzędników w Lubaniu. Pracownicy starostwa zauważyli, że we wnioskach o wydanie praw jazdy dla obywateli Niemiec często powtarzają się te same polskie adresy zameldowania. Po dokładnym sprawdzeniu okazało się, że w każdym z tych lokali meldowano po kilka osób. Rekordzista przyjął pod swój dach 13 Niemców. Sprawa trafiła do prokuratury. Nie chodzi jednak tylko o fikcyjne meldunki. Okazało się, że nie wszystkich Niemców skusiła niska cena. Niektórzy już nie po raz pierwszy przystępowali do egzaminów, i to nie dlatego, że nie zdali w swoim kraju. Znaleźli się tacy, którzy u siebie podpadli drogówce, np. za jazdę po pijanemu, i nie mieli szans na ponowne uzyskanie dokumentu.


czytaj dalej





– Zwróciliśmy się z zapytaniem o meldowane u nas osoby do urzędu federalnego w Regensburgu. Wyszło wówczas na jaw, że część z nich została pozbawiona z różnych względów prawa jazdy w Niemczech lub tam niedopuszczona do egzaminów – opowiada Walery Czarnecki, starosta lubański.

Kalkulacja gości zza Nysy Łużyckiej była zatem prosta ­– w Polsce nikt się nie połapie, że stracili wcześniej prawo jazdy lub mieli jakieś kłopoty z jego uzyskaniem. Ośrodek szkolenia kierowców nie ma sobie jednak nic do zarzucenia.

– Nam wystarcza tylko to, że mają ukończony kurs i składają oświadczenie, że przebywają przez wymagany okres na terenie Polski – wyjaśnia Robert Tarsa, dyrektor wojewódzkiego ośrodka ruchu drogowego.

Na tej podstawie kandydat z Niemiec dopuszczany jest do egzaminu na prawo jazdy.

– Dokumenty bada starosta, my nie mamy możliwości weryfikacji informacji z oświadczeń o zameldowaniu – dodaje dyrektor jeleniogórskiego WORD.

Prokuratura wstępnie oceniła, że ma do czynienia z serią przestępstw.

– Za poświadczenie nieprawdy Niemcom grożą dwa lata więzienia. A meldującym ich u siebie fikcyjnie Polakom nawet pięć lat – wyjaśnia Edward Szafraniec, szef Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze.

Prokuratura przewiduje jednak trudności w śledztwie. Niełatwo będzie w bezsprzeczny sposób wykazać, że poświadczano nieprawdę.

– Teoretycznie rzecz biorąc, pobyt 13 osób w dwupokojowym mieszkaniu wydaje się mało realny, ale w sądzie liczą się dowody – zaznacza prokurator Szafraniec.

Źródło: Motofakty.pl





Artykuły motoryzacyjne polecane przez portal FURY.pl:




Dodaj nowy komentarz: