Na tanią ropę jeszcze poczekamy
13 luty 2008
Naftowi giganci epatują nas wielkimi liczbami – BP zarobił w zeszłym roku 17 mld dol., czyli i tak słabo w porównaniu z Shellem, który w zeszłym tygodniu podał, że jego zysk wyniósł 28 mld dol. Zaś europejskie bliźniaki zostały zdeklasowane przez ExxonMobil. Amerykański gigant zakończył rok z 40 mld dol. w kieszeni. Nie dajcie się zwieść. Branża paliwowa jest w kiepskiej kondycji, zarówno pod względem rezultatów, jak i perspektyw. Naftowe giganty, prześladowane ze wszystkich stron przez inflację, słabe wyniki operacyjne i brak możliwości, chcą obniżać koszty i zwiększać dywidendy.
Zamiast denerwować pracowników, koncerny mogłyby obniżyć nagrody dla akcjonariuszy i w ten sposób ich rozczarować. Ale dla firmy naftowej dywidenda jest rzeczą świętą.
– To po prostu nie wystarczy – mówi Tony Hayward o wynikach BP. Prezes nie ma ochoty szastać pieniędzmi i domaga się zwolnienia 15–20 proc. pracowników. Równie ponure nastroje panują w Shellu.
Firmy paliwowe przechodzą przez okresowe kryzysy, ale tu chodzi o coś innego niż tylko zdrapanie dodatkowej warstwy marcepanu. W branżę bije eksplozja kosztów, która ogranicza jej możliwości przynoszenia satysfakcjonujących zwrotów z wyjątkowo wysokich cen ropy.
Wydatki rosną nieustannie. Od 2003 roku nakłady kapitałowe Shella wzrosły dwukrotnie, do ponad 24 mld dol., ale produkcja gazu i ropy spada co roku i spółka już ostrzegła, że rok 2008 nie będzie pod tym względem wyjątkiem.
Potrzebne są potężne inwestycje, jeżeli Shell chce utrzymać produkcję na dotychczasowym poziomie 3,8 mln baryłek dziennie i jednocześnie zapełnić powiększającą się lukę, jaka powstała po skandalu z rezerwami w 2004 r. Shell jest nieskory do mówienia o tegorocznych rezerwach i wzorując się na ExxonMobil, chce zachować ciszę w eterze do marca. Jednak jego sugestie, że odkrył miliard baryłek „zasobów”, które mają być oddzielone od bardziej rygorystycznie traktowanych rezerw, nie brzmią optymistycznie. Shell w ciągu roku wydobywa około 1,2 mld baryłek, co pokazuje skalę wyzwań stojących przed tymi firmami.
Shell i BP muszą więc wydawać, czy jednak rzeczywiście inwestują na potęgę? Obie firmy wskazują na niemal dwucyfrowy wzrost kosztów kapitałowych. Więcej kosztują prace budowlane, a ceny cementu, stali i pracy wydają się rosnąć bez końca. Obie firmy zwiększają swoje wydatki kapitałowe o 8–10 proc., po uwzględnieniu inflacji, ale branżowe statystyki sugerują, że ta korekta wystarczy zaledwie do utrzymania nakładów na stałym poziomie.
Amerykańska firma konsultingowa IHS/CERA publikuje indeks wzrostu cen w branży gazowo-naftowej. Pokazuje on, że na przestrzeni niespełna trzech lat koszty te wzrosły niemal dwukrotnie. Można śmiało założyć, że wydatki tych korporacyjnych pancerników nie rosną, a w ujęciu realnym prawdopodobnie spadają.
To zła wiadomość dla i tak już zaniepokojonych konsumentów energii, ale nie stanowi ona zaskoczenia. W ciągu ostatnich kilku lat kosztowne projekty BP i Shella kończyły się spektakularnymi porażkami. Błędy w zarządzaniu i planowaniu kosztowały BP miliardy dolarów, od projektu Thunder Horse po pożar w Texas City. Po kilku latach szastania pieniędzmi koncerny paliwowe zaostrzają dyscyplinę budżetową i chcą przynosić wyższe zwroty.
Na ironię zakrawa fakt, że 100 dol. za baryłkę ropy nie wystarcza, by zwiększyć przepływ wolnej gotówki, który w ubiegłym roku spadł o 4 mld dol., po części z powodu dodatkowych kosztów posprzątania bałaganu w Texas City. W rezultacie BP miało zaledwie tyle gotówki, by pokryć inwestycje w wysokości 18 mld dol. i wypłacić zwykłą dywidendę. Pomimo to brytyjski koncern naftowy zdecydował się jednak przeznaczyć na ostateczną dywidendę w 2007 r. 8,6 mld dol. wobec 7,8 mld w 2006.
Czy naprawdę jest taki pewny? W ubiegłym roku Shell podał, że wstrzyma się z wielkim programem odkupu akcji, a teraz BP idzie w jego ślady. Firma wydała 15 mld na odkup akcji w 2006 r. i 7,5 mld w 2007, jednak czasy, w których BP przekupywał giełdowych graczy miliardami dolarów, najwyraźniej należą już do przeszłości. To powrót do podstaw: sprzedaj baryłkę, zarób dolara i oddaj 13 centów inwestorom.
