Fabryka samochodów / Fot. MercedesNiemiecki koncern Daimler zadecyduje do końca czerwca, gdzie wybuduje nową fabrykę Mercedesów klasy A i B: w Polsce czy w Rumunii. Gra toczy się o wysoką stawkę: kilkaset milionów euro i kilka tysięcy miejsc pracy. Od końca lat 90. Polskę omijały wielkie inwestycje producentów aut osobowych. Czy w końcu uda się przełamać złą passę? Za mało nowych aut W Polsce Daimler bierze pod uwagę lokalizację na Dolnym Śląsku. Fabryka miałaby zacząć produkcję od 2011 r. Pozostałe szczegóły są tajemnicą. Ale trudno będzie nam przyciągnąć koncern – rumuński rynek nowych aut jest co prawda mniejszy od polskiego, ale za to koszty pracy o połowę niższe. W Polsce godzina pracy kosztuje 6 euro, w Rumunii – tylko 3 euro.



czytaj dalej



Wojciech Drzewiecki, szef Instytutu Badania Rynku Motoryzacyjnego „Samar”, twierdzi, że wielkim atutem naszego kraju mógłby być popyt na nowe auta wśród Polaków. Można go zwiększyć, wprowadzając na masową ska­lę łatwiejszy sposób kredytowania – tzw. leasing konsumencki. Według Samaru tak stało się w Hiszpanii, gdzie co dziesiąte auto jest kupowane przez prywatną osobę w leasingu.

Hiszpanie kupują ok. 1,6 mln nowych aut rocznie, Polacy: w 2007 r. – 300 tys. Dla porównania, w drugiej połowie lat 90., gdy inwestował u nas GM czy Fiat, kupowaliśmy ponad 600 tys. nowych samochodów.

– Obecny poziom sprzedaży to za mało, aby poważnie myśleć o miejscowej produkcji konkretnego modelu – mówi Witold Nowicki, dyrektor handlowy Toyoty. Zwłaszcza że nie mamy innych argumentów, jakimi dysponują nasi rywale: Rumunia – niskie koszty pracy, Czechy, Słowacja – dobra infrastruktura, przejrzysty system podatkowy, sprawna administracja.

Jak zrobili Hiszpanie

Sprzedaż nowych aut w Hiszpanii wzrosła o 60 proc. w ciągu półtorej dekady. Był to wabik dla koncernów motoryzacyjnych. Zainwestowały Ge­ne­ral Motors, Ford, Peugeot-Citroën, a Volvo i Renault wybudowały nawet pod Barceloną centra badawczo-rozwojowe. I to mimo że godzina pracy w branży motoryzacyjnej kosztuje tam 22 euro.

Wzrost popytu na auta wewnątrz kraju nakręcił przede wszystkim leasing konsumencki, czyli długoterminowe wypożyczenie auta dla klientów indywidualnych. To prosty sposób na nabycie nowego samochodu, w którym zamiast raty kredytu płacimy ratę za jego wynajem.

Faktyczny właściciel – czyli firma leasingowa – pokrywa koszty ubezpieczenia, a nawet serwisu. Kierowca leje tylko paliwo i jeździ autem, nie dbając o całą resztę. Koszty leasingu są porównywalne z kredytem na samochód, a jest przy tym mniej formalności.

Co zmienić w Polsce

Tak samo mogłoby być u nas, ale leasing konsumencki w Polsce praktycznie nie istnieje.

– Firmy boją się go oferować ze względu na niejasne przepisy podatkowe – mówi Marta Szafarowska, doradca podatkowy z kancelarii MDDP. – Jeśli klient rozwiąże umowę o leasing Fot. Mercedes wcześniej niż ma zapisane w umowie, to leasingodawca musi zapłacić podatek dochodowy od rynkowej wartości auta bez względu na to, jaką jego część spłacił klient – tłumaczy Szafarowska.

Przykładowo: bierzemy w leasing konsumencki auto o wartości 100 tys. zł na 36 miesięcy. W ciągu dwóch lat spłacimy 80 tys. zł i gdybyśmy w tym momencie zdecydowali się wykupić samochód na własność, to firma leasingowa miałaby spory problem.

Musiałaby bowiem zapłacić podatek dochodowy od faktycznej wartości auta, czyli w naszym przypadku od 60 tys. zł (tyle wart jest bowiem dwuletni używany samochód), a nie od 20 tys. zł, czyli tego, co zostało do spłaty. Nic więc dziwnego, że leasing konsumencki jest w ofercie tylko dwóch firm – VB Leasing Polska i Masterlease.

– Jeśli leasing konsumencki będzie dostępny w Polsce, to z pewnością wzrośnie sprzedaż aut nowych – uważa Leszek Pomorski, prezes Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów.

Skorzystaliby na tym wszyscy kierowcy, bo nawet przy poziomie sprzedaży rzędu 400–500 tys. aut dilerzy i producenci aut mogliby obniżyć ceny w salonach, tnąc wysokie marże. A przy szybko rosnącym rynku kolejne inwestycje w Polsce byłyby kwestią czasu.

W 1920 r. Daimler przyczynił się do militarnego „cudu nad Wisłą”. Produkowane przez niego autobusy marki Benz woziły polskich żołnierzy na front. Dzisiaj Mercedes mógłby przyb­liżyć kolejny „cud nad Wis­łą” – gospodarczy.

Na czym polega leasing auta

Leasing jest bardziej elastyczną i wygod­niejszą formą nabycia samochodu niż kredyt.

Podstawowa różnica polega na tym, że właścicielem auta w przypadku leasingu jest firma, która wynajmuje nam je na długi okres.

Koszt leasingu jest porównywalny z kosztem kredytu. Np. przy wartości samochodu osobowego 30 tys. zł i okresie spłaty rozłożonym na 36 miesię­cy rata kredytu wynosi 957 zł miesięcznie, zaś leasingu 935 przy pierw­szej wpłacie równej 3 tys. zł. W leasingu uwzględnione jest jednak ubezpie­czenie OC, AC i NW. Usługa ta jest też wygodniejsza dla klienta, bo firma leasingowa bie­rze na siebie formalności związane z rejestracją czy ubezpieczeniem auta.

Źródło: Motofakty.pl





Artykuły motoryzacyjne polecane przez portal FURY.pl:




Dodaj nowy komentarz: