Sądy 24-godzinne do zmian
21 styczeń 2008
Zbliża się koniec sądów 24-godzinnych w obecnej formie. Specjalny zespół pod kierownictwem prof. Andrzeja Zolla już przygotowuje zmiany poprawiające ich dotychczasowe funkcjonowanie. Obejmą one m.in. sprawy pijanych kierowców. W tym tygodniu gotowy dokument z ostatecznymi wnioskami ma trafić do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Jeśli je zaakceptuje, to po konsultacjach ze środowiskiem prawniczym projekt zmian w przepisach trafi w najbliższych miesiącach pod obrady rządu.
– Jest problem z sądami 24-godzinnymi – mówi prof. Andrzej Zoll z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jaki? W ostatnich miesiącach krytykowano, że sztandarowy projekt PiS w wymiarze sprawiedliwości służy przede wszystkim do karania pijanych kierowców, a nie chuliganów, jak Fot. KGP zakładano. Do końca września ubiegłego roku w tym trybie osądzono ok. 30 tys. osób, z czego ponad 80 proc. to pijani kierowcy. A resort sprawiedliwości zakładał, że w przyśpieszonym trybie uda się osądzić ok. 150 tys. osób.
Prof. Andrzej Zoll zwraca też uwagę na koszty. Szacuje się, że tylko na pomoc prawną z urzędu, czyli obrońców, wydano dotychczas 10–20 mln zł. Ile kosztowała praca policjantów, prokuratorów i sędziów, nie wiadomo, bo nikt im nie daje dodatkowych pieniędzy za pracę w takich sądach. Często sprawcy są też zwalniani z obowiązku pokrycia kosztów procesu.
Zespół pod przewodnictwem Zolla (jest w nim kilkanaście osób, w tym sędziowie Sądu Najwyższego, prokuratorzy i profesorowie karniści) przychyla się do trzech zmian. Sprawcy nie mieliby już obowiązkowych obrońców – dostawaliby ich tylko na żądanie.
Policjanci poza pewnymi wyjątkami nie musieliby odstawiać podejrzanych do aresztu lub izby wytrzeźwień (chodzi o pijanych kierowców), a potem konwojować ich do prokuratury i sądu. Wystarczyłoby tylko spisać sprawcę, a pijanemu kierowcy zabrać prawo jazdy i samochód. Sprawca sam musiałby stawić się na policji lub w prokuraturze. – Konwojowanie i dozór sprawców dezorganizuje pracę policji. Generuje też poważne koszty. Mówi się, że tryb przyśpieszony jest pięciokrotnie droższy niż zwykły [czyli wydanie wyroku na normalnej rozprawie lub niejawnym posiedzeniu – red.] – wylicza Zoll. Dodaje, że policjanci z drogówki muszą też chodzić na rozprawy w sądach 24-godzinnych jako świadkowie.
Kolejna proponowana zmiana to możliwość dobrowolnego poddania się karze. Teraz jest to możliwe dopiero na rozprawie. Po zmianach można by taki wniosek zgłosić już w prokuraturze.
Profesor Zoll postuluje również wykreślenie z kodeksu karnego definicji występku chuligańskiego, wprowadzonej przez poprzedniego ministra. Według założeń występek miał ułatwić karanie przed sądami 24-godzinnymi m.in. chuliganów stadionowych. Ale prawnicy ostrzegali, że może być wykorzystany do zwalczania demonstracji antyrządowych. Z tego paragrafu skazano np. pieszego, który ze złości uszkodził lusterko w samochodzie. Gdy przechodził przez ulicę z dzieckiem i żoną, o mało nie rozjechał ich pędzący samochód. Pieszy kopnął więc w warte 300 zł lusterko. Dolnośląski sąd 24-godzinny skazał go na pół roku więzienia w zawieszeniu i obowiązek naprawienia szkody!
Zmiany już budzą gorącą dyskusję, bo nawet w gronie zespołu ekspertów prof. Zolla nie ma jednomyślności. – Te ustępstwa zlikwidują tryb przyśpieszony – uważa prof. Zbigniew Hołda, który jest za całkowitą likwidacją sądów 24-godzinnych.
Całkowitej likwidacji chcieliby też sędziowie. Ich zdaniem z tym samym skutkiem można sądzić chuliganów i pijanych kierowców np. na niejawnych posiedzeniach. – Sądy 24-godzinne nie spełniły swojego celu – uważa Marcin Łochowski, rzecznik sądu Okręgowego Warszawa-Praga. I dodaje: – Jest poczucie, że środki, jakie wkłada się w ich organizację, są niewspółmierne do wagi sądzonych czynów.
Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Stanisław Rymar wolałby jednak, żeby decyzję o losach tych sądów poprzedziły badania socjologiczne. Podkreśla, że trzeba stwierdzić, czy pełnią one funkcję prewencyjną, czyli odstraszają przestępców. Policjanci przekonują, że mogą to robić, bo w 2007 r. zatrzymano ponad 40 tys. pijanych kierowców mniej niż rok wcześniej. – Reforma jest potrzebna. Ale jestem za zachowaniem obligatoryjnej pomocy adwokackiej. W tym trybie wszystko odbywa się szybko. Sprawca znajduje się w stresującej sytuacji i jest podatny na sugestie.
Z kolei karnista prof. Piotr Kruszyński z UW, który jest za sądami 24-godzinnymi, przestrzega, by nie działać pochopnie. – Sprawy w polskich sądach się wloką. Jeśli sprawcy nie będą zatrzymywani, to nie będą przychodzili na procesy.
Źródło: Motofakty.pl